Turcja od kuchni

WP_20160823_006.jpg
Kawa po turecku

Moje trzy ulubione tureckie specjały…

Zacznijmy oczywiście od kawy. Rzadko piję takowy napar, jednak w Turcji i we Włoszech robię częste wyjątki. Kawa po turecku z reguły ma rozmiar niewiele większy od espresso. Jest niezwykle aromatyczna i dość gęsta, w filiżance znajdują się także fusy. Nie ma jednak nic wspólnego z „plujką” w wydaniu polskim… Smakuje inaczej niż włoska, oprócz gęstości ma w sobie pewną kremowość i ciężar gatunkowy. Jak perfumy orientalne. Występuje z reguły w trzech stopniach słodkości: słodka, bardzo słodka i cholernie słodka… Moje próby przedkładania Turkom prośby o kawę po turecku bez cukru spotykały się zazwyczaj z uprzejmym uśmiechem i całkowitym brakiem zrozumienia. Z automatu espresso proszę bardzo, mogę sobie zaparzyć, cappuccino, latte, wedle gustu, bez cukru. Ale kawę po turecku???

WP_20160823_002

O kawie po turecku słyszał pewnie każdy, ale nie wszyscy wiedzą, że Turcy piją więcej… herbaty. Turecka herbata jest parzona jako esencja, do której dodaje się wody. Klasycznie podawana w filiżankach w kształcie tulipana. Najczęściej z przezroczystego szkła, choć wersje turystyczne są też bogato zdobione (kupiłam sobie takie ręcznie wykonane, ceramiczne tulipanki rok temu i wykorzystuję jako wazoniki, bo do picia są jednak lepsze szklane). Szklaneczki podbijają smak, ale sama herbata jest również pyszna. Osobiście już drugi rok wracam do domu z zapasem.

WP_20160824_004.jpg

Jeżeli chodzi o jedzenie, to jestem olbrzymią fanką wszelkiej maści placków, które powstają w tym kraju. Klasyczne nazywają się Gozleme. Są to bardzo cienkie placki ciasta (na moje oko drożdżowego), które wałkuje się długim kijem (jakby wyjąć ten od wałka) aż będą prawie przeźroczyste. Następnie jedną połówkę pokrywa się farszem (serowo-ziołowy, mięsny, ale jadłam też wersję z kremem czekoladowym), smaruje oliwą i smaży na czymś co przypomina blachę do naleśników francuskich. Gorące kroi się w kawałki i podaje z napojem, który mi w smaku przypomina sfermentowane mleko a nazywa się Ayran i stanowi mieszankę wody i kefiru. Cudownie gasi pragnienie i orzeźwia.

WP_20160823_004.jpg

Jeżeli chodzi o mięsa – jak wspominałam w poprzednim poście – mogę się obejść bez, lecz moje zdanie jest ściśle subiektywne. W tym roku natomiast jadłam przepyszną rybę. Turecka kuchnia jest zachwycająca dzięki bogactwu przypraw i ziół, które się w niej stosuje. Polecam wizytę na lokalnym bazarze i zakup takowych. Są dużo lepsze niż kupne ze sklepu.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s